Gdy w 1920 roku modlono się do niego o zwycięstwo nad bolszewikami, nikt nie spodziewał się cudu. Andrzej Bobola, kanonizowany w 1938 roku, stał się duchowym orężem Polaków. Dziś jego relikwie przyciągają pielgrzymów, a w listach do niego prosimy o jedność i zdrowie. W artykule odkryjesz m.in., jak „łowca dusz” nawracał całe wsie, dlaczego komunistów przerażała jego popularność i jak święto 16 maja łączy pokolenia.
Życie i działalność św. Andrzeja Boboli
Święty Andrzej Bobola przyszedł na świat 30 listopada 1591 roku w Strachocinie, małej miejscowości pod Sanokiem. Pochodził z szlacheckiej rodziny herbu Leliwa, a jego droga do kapłaństwa zaczęła się w jezuickim kolegium w Braniewie. W 1611 roku, mając zaledwie 20 lat, wstąpił do zakonu jezuitów, rozpoczynając nowicjat w Wilnie. To właśnie tam złożył wieczyste śluby zakonne i podjął studia filozoficzne oraz teologiczne, które ukończył w 1622 roku, przyjmując święcenia kapłańskie.
Jego posługa misyjna objęła niemal całe wschodnie rubieże Rzeczypospolitej. Pracował m.in. w:
- Bobrujsku, gdzie pełnił funkcję superiora klasztoru,
- Pińsku, gdzie zasłynął jako niestrudzony kaznodzieja,
- Wilnie, gdzie głosił kazania w kościele św. Kazimierza.
Nazywano go „apostołem Polesia” lub „łowcą dusz”, ponieważ przemierzał wsie, nauczając prostych ludzi i nawracając prawosławnych na katolicyzm. Jego metody były proste: odwiedzał domy, tłumaczył katechizm i organizował modlitwy, co budziło zarówno podziw, jak i kontrowersje.
Męczeńska śmierć i okoliczności prześladowań
16 maja 1657 roku to data, która na zawsze wpisała się w historię Kościoła. Andrzej Bobola zginął w Janowie Poleskim z rąk Kozaków podczas powstania Chmielnickiego. Konflikt ten, podsycany napięciami religijnymi i politycznymi, stał się przyczyną brutalnych prześladowań katolików.
Kozacy, wiedząc, że Bobola nawracał prawosławnych, postanowili go ukarać. Schwytanego duchownego poddano wyjątkowo okrutnym torturom:
- obdarto go żywcem ze skóry,
- wycięto mu język i wargi,
- wykłuto oko,
- przypalano rany ogniem.
Mimo cierpienia, święty nie wyrzekł się wiary. Według przekazów, jego ostatnie słowa brzmiały: „Jestem katolickim kapłanem. W tej wierze się urodziłem i w niej umrę”. Ciało Boboli zostało porzucone, ale lokalni katolicy potajemnie pochowali je w podziemiach kościoła w Pińsku.
Działalność na rzecz jedności chrześcijan
Andrzej Bobola nie był zwykłym misjonarzem. Jego celem było budowanie mostów między katolikami a prawosławnymi, co w XVII-wiecznej Rzeczypospolitej stanowiło nie lada wyzwanie. W czasach, gdy konflikty religijne często przeradzały się w krwawe starcia, on prowadził dysputy teologiczne z kapłanami innych wyznań i zachęcał do dialogu.
Choć jego metody nawracania bywały krytykowane (niektórzy zarzucali mu prozelityzm), to właśnie dzięki nim udało mu się przyciągnąć do Kościoła katolickiego całe wsie, takie jak Bałandycz czy Uzdrożyna. Przydomek „łowca dusz” nie wziął się znikąd – Bobola był przekonany, że jedność chrześcijan to warunek przetrwania Rzeczypospolitej.
Jego dziedzictwo przetrwało nawet po śmierci. Gdy w 1702 roku odnaleziono nienaruszone ciało świętego, do relikwii pielgrzymowali zarówno katolicy, jak i prawosławni, modląc się wspólnie o pojednanie. To właśnie ta postawa sprawiła, że dziś Andrzej Bobola jest uznawany za patrona ekumenizmu.
Cudownie zachowane relikwie i rozwój kultu
19 kwietnia 1702 roku w Pińsku dokonano niezwykłego odkrycia – po 45 latach od śmierci Andrzeja Boboli jego ciało znaleziono w doskonałym stanie. Mimo wilgotnej krypty i gnijących trumien sąsiadujących z relikwiami, skóra świętego zachowała elastyczność, a rany wyglądały jak świeże. Krew przypominała tę, która dopiero co zakrzepła, co wstrząsnęło świadkami wydarzenia. To cudowne znalezisko stało się iskrą dla rozwoju kultu – do trumny zaczęli pielgrzymować zarówno katolicy, jak i prawosławni.
Proces beatyfikacyjny trwał ponad sto lat. Dopiero w 1853 roku papież Pius IX ogłosił Bobolę błogosławionym, a w 1938 roku Pius XI kanonizował go. Decyzję o kanonizacji przyspieszyły wydarzenia z 1920 roku – w czasie Bitwy Warszawskiej modlono się do niego o ocalenie Polski przed bolszewikami. Po zwycięstwie uznano to za cudowne wstawiennictwo. W 1938 roku trumnę przewieziono specjalnym pociągiem przez Słowację i Czechy do Warszawy, gdzie witano ją jak narodową relikwię.
W latach 50. i 80. XX wieku kilkukrotnie otwierano trumnę, by oczyścić relikwie. Podczas jednej z konserwacji wyjęto żebro świętego, które pocięto na 50 fragmentów i rozesłano do nowych kościołów. Dziś główne relikwie spoczywają w szklanej trumnie w warszawskim sanktuarium na Mokotowie, ubrane w czerwone szaty – symbol męczeństwa.
Patronat św. Andrzeja Boboli
16 maja 2002 roku Jan Paweł II ogłosił Andrzeja Bobolę patronem Polski, podkreślając jego rolę w jednoczeniu narodu. Decyzja nie była przypadkowa – już w czasach zaborów święty stał się symbolem oporu. Podczas powstania styczniowego w 1863 roku modlono się do niego o wolność, a w dwudziestoleciu międzywojennym nazywano „duchowym przywódcą odrodzonej Polski”.
W czasach komunizmu jego kult nabrał nowego znaczenia. Kardynał Stefan Wyszyński napisał Jasnogórskie Śluby Narodu właśnie 16 maja 1956 roku – w dniu wspomnienia Boboli. Tekst ślubów, odczytywany potajemnie w kościołach, nawiązywał do idei jedności i wierności chrześcijańskim korzeniom, którymi żył święty.
Dziś Andrzej Bobola jest również patronem metropolii warszawskiej. W stolicy co roku organizuje się Marsz dla Jedności, łączący katolików, prawosławnych i protestantów. To żywe dziedzictwo misji świętego, który już w XVII wieku głosił: „Jedność buduje, podziały niszczą”.

