24 czerwca Kościół katolicki celebruje narodziny jedynego świętego, którego przyjście na świat stało się świętem – Jana Chrzciciela. Ta data, sześć miesięcy przed Bożym Narodzeniem, łączy biblijną historię z letnim przesileniem. W Polsce noc świętojańska wypełnia się ogniskami, wiankami i święceniem ziół, które Kościół przekształcił w symbole duchowego oczyszczenia. Jan, prorok trzech religii, w sztuce ukazywany jest z krzyżem i barankiem, a jego misja wciąż inspiruje do poszukiwania prawdy.
Liturgiczne znaczenie uroczystości
24 czerwca to data, która wyróżnia się w kalendarzu Kościoła katolickiego. W przeciwieństwie do większości świętych, których wspomina się w dzień ich śmierci (tzw. dies natalis – narodzin dla nieba), Jan Chrzciciel jest czczony również w rocznicę przyjścia na świat. To wyjątek dzielony tylko z Najświętszą Maryją Panną, co podkreśla wyjątkowość jego misji. Dlaczego akurat ten dzień? Według Ewangelii Łukasza Jan urodził się sześć miesięcy przed Jezusem, a obliczenia kalendarzowe doprowadziły do ustalenia daty na początek lata.
W 2020 roku Watykan podjął decyzję o przeniesieniu uroczystości na 23 czerwca ze względu na zbieżność z uroczystością Najświętszego Serca Pana Jezusa. Wyjątkiem były miejsca, gdzie Jan jest patronem – tam świętowano 24 czerwca, a wspomnienie Serca Jezusowego przesunięto. To pokazuje, jak Kościół balansuje między tradycją a praktycznymi rozwiązaniami. Sam wybór daty nie jest przypadkowy – 24 czerwca wpisuje się w symbolikę światła, bo od tego dnia dni stają się krótsze, co nawiązuje do słów Jana: „On musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym”.
Liturgia tego dnia podkreśla uniwersalną rolę Jana jako „głosu wołającego na pustyni”. Czytania koncentrują się na proroctwach zapowiadających jego misję oraz fragmentach Ewangelii opisujących cudowne narodziny. W homiliach często przypomina się, że Jan łączy Stare i Nowe Przymierze – zamyka okres proroków, a jednocześnie wskazuje na Chrystusa.
Biblijne źródła o narodzinach Jana
Historię narodzin Jana znamy głównie z Ewangelii Łukasza. To jedyny ewangelista, który opisuje cudowne okoliczności poczęcia – starsi i bezdzietni rodzice, Zachariasz i Elżbieta, otrzymują obietnicę syna podczas służby kapłańskiej w Świątyni Jerozolimskiej. Anioł Gabriel zapowiada, że dziecko będzie „radosną nowiną” i przygotuje lud na przyjście Mesjasza. Gdy Zachariasz wyraża wątpliwości, traci mowę, która wraca dopiero po nadaniu synowi imienia Jan.
Kluczowym momentem jest Benedictus – kantyk Zachariasza. To hymn pełen starotestamentowych odniesień, który łączy osobistą wdzięczność z proroctwem o misji syna. Padają tam słowa: „A ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz, bo pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi”. Kantyk podkreśla, że Jan nie jest zwykłym prorokiem – to ostatni ogniwo łańcucha zapowiedzi mesjańskich.
Ciekawym wątkiem są rodzinne związki Jana z Jezusem. Elżbieta, matka Jana, była krewną Maryi. Spotkanie kobiet podczas nawiedzenia to moment, w którym Jan – jeszcze w łonie matki – „porusza się z radości” na dźwięk głosu Maryi. Ojcowie Kościoła widzieli w tym symboliczną zapowiedź jego przyszłej roli jako tego, który rozpozna Mesjasza.
Teologia postaci Jana Chrzciciela
Jan Chrzciciel to postać pomostowa – łączy judaizm z chrześcijaństwem, a nawet islam. W islamie jest czczony jako prorok Jahja, wspominany w Koranie jako ten, który głosił nadejście Jezusa (Isa). W tradycji żydowskiej, choć nie jest oficjalnie uznawany, jego postać budzi szacunek ze względu na powiązania z eschatologicznymi nadziejami.
W teologii chrześcijańskiej Jan to przede wszystkim prekursor. Jego misja sprowadza się do przygotowania drogi dla Chrystusa poprzez chrzest nawrócenia i wezwanie do przemiany serc. Ascetyczny styl życia (post, przebywanie na pustyni, prosty strój z wielbłądziej sierści) podkreślał radykalizm jego przesłania. Nie bał się krytykować władzy – przypominał o moralności nawet Herodowi, co przypłacił życiem.
Symbolika Jana jako „głosu” jest kluczowa. W Ewangelii Jana Chrzciciel mówi: „Ja nie jestem Mesjaszem, ale zostałem posłany przed Nim”. To pokazuje jego pokorę i świadomość tymczasowości własnej misji. Kościół widzi w nim wzór głosiciela prawdy, który nie skupia uwagi na sobie, ale wskazuje na większą rzeczywistość – Królestwo Boże.
Tradycje nocnego czuwania
Wigilia świętojańska to magiczny czas, gdy chrześcijaństwo splata się z pradawnymi wierzeniami. Noc z 23 na 24 czerwca, zwana też sobótką, sięga korzeniami słowiańskich obrzędów przesilenia letniego. Kościół, adaptując pogańskie zwyczaje, nadał im nowe znaczenie – patronem tego dnia został Jan Chrzciciel, który według legend „ochrzcił wody”, wypędzając z nich topielice i demony. Od XVI wieku w Polsce praktykowano wtedy święcenie ziół – dziurawca, macierzanki i bylicy, które zyskiwały leczniczą moc. Wierzono, że bukiety z poświęconych roślin chronią dom przed burzami, chorobami i złymi duchami.
Centralnym elementem obchodów były ogniska, nazywane „świętymi ogniem”. Skakanie przez płomienie par wróżyło szczęście w miłości, a popiołem z ognisk posypywano pola, by zapewnić urodzaj. Panny puszczały wianki na wodę uplecione z polnych kwiatów i magicznych ziół. Jeśli wianek został wyłowiony przez kawalera – dziewczyna miała wyjść za mąż w ciągu roku. Jeśli utonął – wróżyło staropanieństwo. W niektórych regionach wrzucano do rzek także zioła, by „wypłukać” z nich złą energię.
Noc świętojańska to też czas poszukiwań legendarnego kwiatu paproci. Według wierzeń zakwitał on tylko tej nocy, a znalazcy zapewniał bogactwo i mądrość. Choć paproć nie kwitnie, tradycja przetrwała jako metafora poszukiwania duchowego światła – nawiązująca do misji Jana, który „przygotował drogę” dla Chrystusa.
Ikonografia świętego
W sztuce sakralnej Jan Chrzciciel pojawia się z charakterystycznymi atrybutami: krzyżem z trzciną, barankiem Bożym i skórą zwierzęcą jako symbolem ascetycznego życia. Najstarsze przedstawienia ukazują go jako dziecko – na obrazach renesansowych często klęczy przed małym Jezusem, jak w „Madonnie wśród skał” Leonarda da Vinci.
Scena chrztu Jezusa w Jordanie to jeden z najpopularniejszych motywów. Na ikonach wschodnich Jan zwykle stoi po prawej stronie Chrystusa, w geście błogosławieństwa. Woda rzeki często przypomina mroczną otchłań – nawiązanie do zstąpienia do piekła. W zachodnim malarstwie, jak u Tycjana, Jan trzyma drewniany krzyż, a u jego stóp leży baranek – zapowiedź ofiary Chrystusa.
Drastyczne sceny męczeństwa podkreślają wierność prawdzie. Obraz Caravaggia „Ścięcie Jana Chrzciciela” ukazuje moment po egzekucji: kat wkłada głowę świętego na tacę, a krew spływa na kamienie. Artysta użył mocnego światłocienia, by podkreślić kontrast między świętością a okrucieństwem. W średniowiecznych witrażach głowę Jana na misie przedstawiano jako symbol czystości sumienia, która „przemówiła” nawet po śmierci – upominając Heroda.

