W 2024 roku Tłusty Czwartek znów podzieli Polaków na tych, którzy czekają na niego z utęsknieniem, i tych, którzy widzą w nim symbol nadmiernego konsumpcjonizmu. To święto to jednak nie tylko pączki – to żywa lekcja historii, która odsłania przemiany społeczne. W czasach zaborów wypieki w barwach biało-czerwonych były aktem oporu, w PRL-u – sposobem na osłodę szarej rzeczywistości. Dziś stały się produktem masowym, ale i nośnikiem lokalnych tradycji: śląskie kreple, kujawskie pampuchy czy lubelskie faworki ziemniaczane wciąż konkurują z przemysłowymi słodkościami. Odkryj mniej znane oblicze święta, które łączy sacrum i profanum.
Kiedy wypada Tłusty Czwartek w 2024 roku?
W 2024 roku Tłusty Czwartek przypada 8 lutego. To święto ruchome, którego data zależy od terminu Wielkanocy – zawsze wypada 52 dni przed Niedzielą Zmartwychwstania. W tym roku Wielkanoc obchodzona jest 31 marca, co przesuwa ostatni czwartek karnawału na drugi tydzień lutego. Kalendarz liturgiczny Kościoła katolickiego narzuca tę zależność, nawiązując do tradycji przygotowania do Wielkiego Postu. Warto dodać, że w latach przestępnych data może się nieznacznie wahać. Na przykład w 2020 roku Tłusty Czwartek celebrowano 20 lutego, a w 2025 wypadnie on 27 lutego.
Historia Tłustego Czwartku, czyli od pogańskich korzeni do chrześcijańskiej tradycji
Tradycja Tłustego Czwartku sięga starożytnych rytuałów agrarnych. Słowianie świętowali w tym czasie koniec zimy, oddając cześć bóstwom płodności podczas uczt zwanych maslenicą. Rzymianie czcili Luperkalia (15 lutego), święto oczyszczenia, z ofiarami ze zwierząt i biesiadami. Kościół katolicki, adaptując pogańskie zwyczaje, w VII wieku n.e. włączył je do liturgii, łącząc z przygotowaniami do postu.
W Polsce pierwsze pisemne wzmianki o Tłustym Czwartku pochodzą z XVI wieku – kroniki krakowskie opisują, jak rajcy miasta fundowali mieszczanom beczki miodu i góry pączków. W czasach zaborów święto stało się symbolem polskości, a na stołach pojawiały się pączki w barwach narodowych.
Dlaczego obchodzimy Tłusty Czwartek?
Tłusty Czwartek to ostatni czwartek przed Wielkim Postem, symboliczne pożegnanie karnawału i wejście w okres refleksji. Według ludowych wierzeń, zjedzenie przynajmniej jednego pączka zapewniało szczęście i dostatek na cały rok. Wierzono, że osoba, która odmówi sobie tej przyjemności, narazi się na pecha – np. myszy zniszczą zapasy, a krowy przestaną dawać mleko.
W niektórych wsiach gospodarze smarowali drzwi obór słoniną, aby chronić zwierzęta przed chorobami. Dziś święto łączy pokolenia: starsi pieką pączki według tradycyjnych receptur, młodsi eksperymentują z nadzieniami jak krem matcha czy karmel z solą morską.
Tradycyjne przysmaki: pączki, faworki i nie tylko
Pączki to absolutna królowa dnia. Pierwotnie nadziewano je słoniną, a w średniowieczu – nawet pieprzem (jako żart dla gości). Dopiero w XVII wieku, wraz z upowszechnieniem cukru, zaczęto używać konfitur. Sekret idealnego pączka tkwi w ciężkim cieście z dodatkiem spirytusu, który minimalizuje wchłanianie tłuszczu.
Faworki (zwane w Wielkopolsce „chrustem”) to cienkie wstążki ciasta smażone na głębokim tłuszczu i posypane cukrem pudrem. Na Kujawach królują pampuchy – puszyste bułeczki gotowane na parze, podawane z sosem jagodowym. Na Śląsku popularne są kreple z marmoladą, a na Lubelszczyźnie – faworki ziemniaczane z dodatkiem ugotowanych ziemniaków.
Ile pączków zjada Polak?
Statystyczny Polak w Tłusty Czwartek zjada 2,5 pączka, co w skali kraju daje 100 milionów sztuk. Do ich produkcji zużywa się około 2,5 tys. ton mąki i 25 milionów jaj. Ciekawostką jest, że 10% społeczeństwa deklaruje, że zjada więcej niż 5 pączków. Rekordzista z 2019 roku pochłonął 23 sztuki w 10 minut, kończąc w szpitalu z zatruciem. Sieci handlowe przygotowują się na ten dzień, zwiększając produkcję nawet o 300% – w 2023 roku Biedronka sprzedała 21 milionów pączków w ciągu 24 godzin.
Najdroższe pączki w Polsce i światowe odpowiedniki
W 2024 roku na podium najdroższych pączków w Polsce królują:
- „Złoty Pączek” z kawiorem i 24-karatowym złotem (150 zł/szt.) z krakowskiej cukierni.
- „Truflowy Szlachcic” z nadzieniem z czarnej trufli i koniakiem Remy Martin (120 zł/szt.).
Na świecie wyróżniają się:
- Amerykańskie Cronuty (hybryda croissanta i donuta) – 25 dolarów/szt.
- Japońskie Mochi Donuts z mąką ryżową i polewą yuzu.
W Niemczech popularne są Berliner Pfannkuchen – pączki bez dziurki, czasem nadziewane musztardą (jako żart).

